czwartek, 21 listopada 2013

I believe that believing we survive is what makes us survive.

Aurelia Jaworska
Z wykształcenia kardiochirurg, w Palczewicach lekarz rodzinny
Urodzona 24 grudnia; 27lat
niedoszła żona, córka marnotrawna, która z Poznania wróciła do znienawidzonych Palczewic i użera się z dziurami w chodnikach.


What if your focus splits? What if you can't be all in? Are you left with nothing at all? Maybe you just need to find a different path. Here's what's horrifying: what if you can't give a hundred percent? Maybe you just need to go back to the beginning and start all over again.

Nie tak miało wyglądać jej życie. Nie powinna była wrócić do punktu wyjścia, powinna ruszyć naprzód, zbudować swoje życie od nowa. Nie reagować na to, że ktoś popsuł jej plan, które układała całe swoje nastoletnie życie. Powinna mieć jeszcze jakiś od B do Z. Nie miała bo komuś zaufała. Babcia pół życia jej opowiadała, że się nie ufa ludziom, zwierzęta zasłużyły na więcej szacunku. Miała być silną kobietą, nie miała skończyć jak tchórz, niczym jej matka. Miała stać prosto, zatrzymać mężczyznę przy sobie, potrafić podejmować samodzielne decyzje i mimo jakiejkolwiek miłości nadal być niezależna.
Całe życie się starała, całe życie kierowała się ambicjami do momentu w którym emocje nagle były górą. Miała zostać szanowanym chirurgiem, miała uczyć innych jak ratować ludzkie życie, miała przeszczepiać serca, miała być idealną żoną i matką, miała żyć w szpitalu, miała wymyślić metodę Jaworskiej, miała być z siebie dumna. Ojciec i babcia mieli być z niej dumni. 
Palczewice wydawały się być jedyną drogą ucieczki i nowego początku. Aurelia wmówiła sobie, że musi po raz drugi zacząć tam, gdzie wszystko się zaczęło, co nie było dla niej prosto decyzją. Jaworska nigdy nie miała zostać chirurgiem, nie miała pójść w ślady matki, która dwadzieścia lat temu opuściła rodzinę. Miała zostać prawnikiem, niczym ojciec, wziąc z niego przykład. Dzięki Bogu, Aurelia nie była jedyną córką. 
Życie na wsi nigdy nie było dla niej łatwe, było odskocznią jej ojca od Darłowa, który w Palczewicach chciał zaznać świętego spokoju. Całe nastoletnie życie spędziła na płakaniu za miastem. 
Aktualnie, tylko narzeka, plączę się albo po przychodni albo po wsi byleby nie znaleźć chwili by wpaść do domu, przywitać się i słuchać pretensji ojca i babki. Nie może patrzeć na swoją młodszą siostrę, która z idealnym mężem jest idealną przewodniczącą Klubu Kobiet. W sklepie nie ma jej ulubionych gazet, seriale musi oglądać w internecie, a co najważniejsze chciałaby się napić dobrego wina. Wynaję pokój w agroturystyce. Wzdycha, zdycha i płacze nad suknią ślubną. Codziennie rozpakowuje jakiś ślubny prezent i wcale nie ma zamiaru ich oddawać, zwłaszcza, że trzy blendery i dwa żelazka na pewno jej się kiedyś przydadzą (jej mania chomikowania tak uważa). Znowu zaczęła palić papierosy, chciałaby pogrzebać komuś w sercu, a nie leczyć katar i kaszel. Pierścionek zaręczynowy i obrączką leżą na spłuczce, jakby odważyła się ich kiedyś pozbyć. Ostatnio woli Pretty Woman i lody niż ludzi, jakby kiedykolwiek w ogóle ludzi lubiła.

[ Męczyłam się z kartą bardzo, ale zapewne za niedługo ją poprawię. Aurelie można pamiętać z kiedyś jak jeszcze była fajniejsza i trochę mniej zepsuta ;) Zapraszam do wątków.]


6 komentarzy:

  1. [Tak mi przyszło do głowy... Najprostszym rozwiązaniem na wątek byłoby przyjście Ilony z najmłodszą do lekarza. Ale, jakby Ci pasowało... Jeśli dobrze liczę, to kiedy Aurelia wyjeżdżała na studia, Ilona chwilę mieszkała już w Palczewicach - ale w sumie wystarczająco krótko, żeby jeszcze ze znajomymi z Poznania starać się utrzymywać względnie bliskie kontakty. Więc można by tak zrobić, że pomogła jej pokój/mieszkanie załatwić.]

    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  2. [Jeśli jej nie straszne mieszkanie z taką ilością ludzi, w tym z wiecznie wtrącającym się we wszystko starszym panem, to jak dla mnie może być (;]

    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  3. [Taak, chyba od wizyty w przychodni można by zacząć w sumie. Zlitujesz się, dobry człowieku, czy mam coś naskrobać?]

    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  4. [Bartuś czasami sobie coś łamie, często łapie jakieś choroby, bo jego układ odpornościowi ledwo dycha i takie tam, więc może wizyta domowa, czy coś takiego? Będzie musiał przyjąć Aurelię sam, bo rodziców jeszcze nie będzie albo coś takiego? Nie mam innych pomysłów.]

    Bartuś F.

    OdpowiedzUsuń
  5. [Więc przybywam do Aurelki, jako że mnie zawołano. Wątek chcecie, Towarzyszko?]
    Ksenia

    OdpowiedzUsuń